Wyoming
Diabelska wieża
Ponad wszystkim góruje 386-metrowej wysokości skała przypominająca pień ściętego drzewa olbrzyma. W tej części stanu Wyoming teren jest lekko pofałdowany. Pokrywają go niekończące się łąki z pojawiającymi się od czasu do czasu iglastymi sosnami ponderosa, które rosną w rozproszeniu, tak jakby nie chciały być zbyt blisko siebie. Czasami między nimi widać powalone pnie i kikuty drzew z siwymi i jakby poskręcanymi z bólu konarami. Ziemia i klimat nie sprzyjają tu roślinności. Jednak ubogi w wegetację krajobraz natura obdarzyła niezwykłym fenomenem geologicznym.

Table of Contents
Prawie zawsze, gdy nie ma pewnego wytłumaczenia jakiegoś zjawiska naturalnego, powstają koncepcje, teorie, przypuszczenia i także przeróżne fantasmagorie, w które wierzą naiwni. W przypadku Devils Tower oliwy do ognia spekulacji dolewa nazwa tego cudu natury. Zawdzięczamy ją pułkownikowi Richardowi Dodge, który w 1875 roku zapuścił się na te tereny ze swoim zwiadowczym oddziałem. Jego tłumacz błędnie przetłumaczył indiańską nazwę miejsca, i tak zostało! Indianie Arapahoe nazywali miejsce Namiotem Niedźwiedzia, Cheyenne – Domem Niedźwiedzia, szczep Lakota – Górą Duchów i Górą Złego Boga. Związek Devils Tower z nieznanym i fantazją utrwalił słynny film Bliskie spotkania trzeciego stopnia z 1977 roku. Główny bohater owładnięty ideą spotkania z istotami nie z tego świata miał wizję, że nastąpi to właśnie u stóp Diabelskiej Wieży. Reżyser i scenarzysta filmu Steven Spielberg nie mógł znaleźć lepszego miejsca do pobudzenia wyobraźni widzów.
Cud Natury
Devils Tower prezentuje się zadziwiająco. Powierzchnia zewnętrzna wygląda jak zagrabiona za pomocą gigantycznych grabi. Masa skalna ma ogromne pionowe pręgi. Indianie w jednej ze swoich legend przypisywali taki ryt skał gigantycznym niedźwiedziom, które rzekomo podrapały zbocza góry pazurami, próbując dosięgnąć siedem ściganych dziewcząt, które schroniły się na szczycie. Bogowie, chcąc uratować niewiasty przed drapieżnikami, przenieśli do nieba, ale ślady niedźwiedzich pazurów pozostały. Podanie głosi, że dziewczęta wciąż jeszcze świecą na niebie jako siedem gwiazd. Niedźwiedź w wierzeniach indiańskich często bywał utożsamiany z szam anem, stąd może wzięła się legenda. Podanie twórczo wykorzystał w swoim filmie Spielberg. Głównego bohatera filmu zabiera z podnóża góry w przestworza statek kosmiczny kierowany przez istoty pozaziemskie. Sprytne nawiązanie do legendy.
Faktura góry robi jeszcze większe wrażenie z bliska. Po pokonaniu usypiska skalnego można jej dotknąć i poczuć moc skały. Wzniesienie tworzy struktura mineralna nazywana porfirem. Tak potocznie określa się niektóre skały pochodzenia wulkanicznego. Porfir uważany był w starożytności za wyjątkowo piękny materiał i powszechnie używano go do rzeźbienia posągów władców i bogów. Wyrabiano z niego także luksusowe przedmioty codziennego użytku.
Pewne jest, że Devils Tower powstała wy wyniku zastygnięcia magmy. Nie rozstrzygnięto natomiast, czy jest to pozostałość po wybuchu wulkanu, czy też twór magmowy, który powstał pod skorupą ziemską wśród miękkich skał, a później w wyniku ruchów tektonicznych i przez miliony lat erozji został wypchnięty do góry i odsłonięty. Porfir skrystalizował się ze stygnącej magmy w sześcioboczne graniastosłupy. To jest geologiczne wytłumaczenie pręgowanej powierzchni góry. Kiedy to się działo? Geolodzy twierdzą, że 65 milionów lat temu. Trzeba im wierzyć na słowo.
Grupa protestantów, którzy oderwali się od menonLos Angeles to jedno z najbardziej znanych miast na świecie. Ale dlaczego Los Angeles jest tak sławne? Gwiazdy Hollywood, branża telewizyjna i filmowa oraz wspaniałe plaże sprawiają, że Los Angeles jest znanym miastem i popularnym miejscem wypoczynku.itów w XVII wieku. Amisze żyją w zwartych społecznościach, zarabiają na życie na farmie i obywają się bez wielu nowoczesnych udogodnień, takich jak telefony, samochody i ciągniki.”
Pod koniec XIX wieku światli Amerykanie zorientowali się, że muszą chronić najpiękniejsze miejsca młodego kraju przed najgroźniejszym z drapieżników: człowiekiem. Devils Tower stała się formalnie pierwszym amerykańskim Narodowym Pomnikiem Przyrody. Akt ustanawiający podpisał prezydent
Ta wyniosła i samotna skała jest tak wyjątkowym przykładem efektów erozji wietrznej w wysokich górach, że winna pozostać nietkniętym cudem natury, jak i obiektem historycznych i naukowych badań.
Theodor Roosevelt
Spacer wokół wieży
Będąc na miejscu, trzeba koniecznie obejść górę. Wokół wieży wytyczone są szlaki piesze, stosunkowo łatwe i niezbyt długie. Idziemy najkrótszym i najczęściej wybieranym przez turystów. Ponad milowa trasa zaczyna się na parkingu przy centrum informacyjnym. Na początku jest troszkę pod górkę, dalej prawie płasko. Wokół w rześkim i suchym powietrzu czuć przyjemny zapach żywicy. Wydają go liczne w tym miejscu sosny ponderosa, które cudem wyrosły na osuwiskach głazów. W ciekawszych widokowo miejscach są ławki, na których można odpocząć i kontemplować niezwykłe otoczenie. Przy trasie jest sporo tabliczek informacyjnych, które przynoszą garść informacji o okolicy. Z prawej strony od czasu do czasu odsłaniają się piękne panoramy. W dole wije się rzeka Belle Fourche. Widać też ogromne połacie czerwonych piasków. Ten kolor zawdzięczają dużej zawartości żelaza.
Idąc Szlakiem Wieży, na konarach drzew zauważysz szmatki, fragmenty ubrań lub małe pęczki dziwnych drobiazgów. To są fetysze, znaki pozostawione przez Indian. Mają one znaczenie magiczne. Dla Indian od wieków góra była obiektem żywego animistycznego kultu. Wierzyli, że w skałach uwięzione są zamienione w kamień wszystkie istnienia. W historii stworzenia świata według Indian Zuni: zwierzęta są zamieniane w skały przez Ojca Słońce, i chociaż są martwe, to istnieją nadal wewnątrz skał.
Wierzenia Indian
Indianie jako typowi animiści wierzą, że duszę ma nie tylko człowiek, ale również zwierzęta, rośliny, skały, padający deszcz, słońce czy księżyc. Dlatego otaczają kultem Wieżę Diabła. Modlą się u jej stóp o zdrowie, dostatek i wskazanie drogi życiowej. Indianie z ponad dwudziestu szczepów zamieszkujących od tysiącleci tereny wokół góry przybywali w to miejsce, aby odprawiać rytuały i modły. Ceremoniał ten kontynuują do dziś. Przypominają o tym ustawione wokół wzniesienia tablice i banery przestrzegające przed zakłócaniem indiańskich modlitw. Źle widziane jest nawet fotografowanie tego, co zostaje po obrzędach, czyli właśnie wspomnianych fetyszy. Służby parkowe apelują, aby szczególnie w czerwcu podczas przesilenia słonecznego, kiedy Indianie przybywają tu masowo, nie zakłócać ich ceremonii. Próbowano sądownie odebrać im prawo do odprawiania modłów pod Devils Tower, ale bezskutecznie. Indianie celebrują swoje religijne i kulturalne obrzędy i chcą to robić nadal. Przed modlitwami poszczą, dokonują oczyszczenia ciał w specjalnych namiotach parowych, przebywają w odosobnieniu i zakładają tradycyjne stroje. Najważniejsze są modlitwy, ale Indianie odbywają też bardziej spektakularne rytuały, w tym zbiorowy Taniec Ducha.
Atrakcja nie tylko dla turystów
Szczególnym problemem są dla Indian alpiniści. Devils Tower to w Ameryce Północnej jedno z ulubionych miejsc wspinaczy wysokogórskich. Miesięcznie usiłuje zdobyć szczyt około 1200 osób. Mimo apeli dalej w czerwcu alpiniści tłuką się po ścianach Devils Tower. Pierwszego wejścia na szczyt dokonano 4 lipca 1893 roku. Dla ułatwienia zadania dwaj miejscowi farmerzy zbudowali sobie ponad 100-metrową drewnianą drabinę z kołków wbijanych w szczeliny skalne. Do dziś tkwi w skale jej 70-metrowy fragment. Wyczynowi śmiałków, którzy zawiesili na szczycie flagę amerykańską, kibicowało ponad 1000 widzów.
Ci, którzy lubią dłuższe spacery i dysponują czasem, mogą pokonać pętlę długości blisko 5 kilometrów. Z tej ścieżki również roztaczają się wspaniałe widoki na wieżę i dolinę rzeki Belle Fourche. Rozpoczyna się ona również przy centrum informacyjnym. Jest połączona z małą pętlą, można więc skorzystać z obu szlaków naraz.Devils Tower to jeden z głównych punktów na szlaku wiodącym przez północne Stany Zjednoczone i nie można go pominąć, podróżując w tamtych okolicach.